Pokazywanie postów oznaczonych etykietą „Caught in a cage”. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą „Caught in a cage”. Pokaż wszystkie posty

4/30/2020

„Caught in a cage”: soundtrack

Within Temptation – „Caged”
Peter Gundry – „Master of Death”
Nightwish – „While Your Lips Are Still Red”
Blackbriar – „Mortal Remains”
Svrcina – „Astronomical”
The Blues Saraceno – „The River”
Within Temptation – „Memories”
Evanescence – „Hello”
Avril Lavigne – „I Fell In Love With The Devil”
Welshly Arms – „Need You Tonight”
Within Temptation – „It's The Fear”
Ben Cocks – „So Cold”
Linkin Park – „Numb”
Ursine Vulpine & Annaca – „Lovers Death”
Beyond the Black – „Afraid of the Dark”
Smile Empty Soul – „With This Knife”
Halsey – „Control”
Lucas King – „Empty Doll”
Lucas King – „Silence”
Nightwish – „The Islander”
Peter Gundry – „The Awakening”
Mikky Ekko – „Time”
Karliene – „Witch”
Karliene – „The Unquiet Grave”
LOR3L3I – „Leave Me”
Adrian von Ziegler – „Fatal Lullaby”
Mad Father OST – „Old Doll”
Karliene – „Running Up That Hill”
Evanescence – „Going Under”
Within Temptation – „All I Need”

#wolność


To mógł być ten dzień.
Łagodne promienie wpadały do wnętrza pokoju, nagrzewając skórę. Początkowo światło wydawało się zbyt jasne i nieprzyjemne drażniło oczy, ale prawie natychmiast dyskomfort ustąpił.
Serce zabiło szybciej. Podniosła się, choć nie sądziła, że będzie do tego zdolna.
To ten dzień…
Nie zastanawiając się dłużej, podeszła do okna. Szarpnięciem rozsunęła zasłony do końca, wpuszczając do sypialni jeszcze więcej słonecznego blasku. Zmrużyła oczy, ale nie odwróciła wzroku, napawając się blaskiem co najmniej tak, jakby widziała go po raz pierwszy. Poniekąd tak było – zupełnie jakby po wiecznej nocy w końcu nastał dzień.
Wolność.
Po długim oczekiwaniu nareszcie nastał poranek.
Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

Ostatni wpis w tej serii, więc chyba wypadałoby coś napisać. Bawiłam się nieźle – czasem troszkę się zmuszając do bardziej abstrakcyjnego myślenia, innym razem znów tworząc tekst ot tak. Gorsze, lepsze… To już nie ma dla mnie znaczenia; liczy się kolejne ciekawe doświadczenie, które na pewno powtórzę, gdy znów najdzie mnie na to ochota. ;)
Z podziękowaniami dla tych, którzy tu dotarli. Z nadzieją, że choć jeden raz na czyjejś twarzy pojawił się uśmiech.
A ten tekst uznajmy za taki mały Blank Dream vibe, bo czemu nie.

4/29/2020

#dla


Dla ciebie, dla ciebie, dla ciebie…
Słowa wciąż powracają echem, chociaż wydają się coraz bardziej odległe i nieistotne. Już nie. Przez jakiś czas były pięknym kłamstwem – ułudą, w której chętnie trwałam.
Teraz to zniknęło. Została tylko brutalna rzeczywistość.
„Dla ciebie” – powtarzałeś i zastanawiam się, czy ją również raczyłeś równie wyszukanymi słówkami. Może manipulowałeś nami obiema, ale… czy to w ogóle ma znaczenie? Ona znaczy dla mnie równie niewiele, co i ty.
Zaciskam palce, mimowolnie krzywiąc się, gdy czuję na skórze strumień gorącej wody. Jest kojący. Różowy odcień, który przybiera strumień, również się taki wydaje.
Zgrzeszyłam dla ciebie.
Po raz ostatni.
Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

4/28/2020

#wzgórze


Czuła się lekko. Pragnęła wznieść się wyżej – ponad lasy, ponad pobliskie wzgórza, aż pod samo niebo. Z fascynacją spoglądała na odległy, rozpościerający się poniżej świat. W tamtej chwili wydawał się tak mało znaczący i niedostępny…
Zamknęła oczy. Ogarnęła ją błogość, której bez chwili wahania zdecydowała się poddać. Wraz z lekkością przyszło zapomnienie – cudowna, nieograniczona pustka.
Zaraz po tym wszystko zniknęło – tak po prostu, jakby nigdy nie istniało. Było tylko uczucie unoszenia i wrażenie, że coś właśnie uległo zmianie.
Więc się temu poddała, dryfując wyżej i wyżej…
Ponad ziemią, ponad rozległymi, wiecznie zielonymi lasami…
Ponad wzgórzami, które kiedyś były jej domem.
Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

4/27/2020

#rzeczy


– Po co ci te śmieci?
Adrien patrzył na nią w co najmniej zniesmaczony sposób. Aurelia bez słowa przygarniając do siebie dwie podniszczone laleczki, które znalazła na strychu – zakurzone, poszarpane, ale wciąż śliczne.
Jej kuzyn był zwykłym ignorantem. To sobie powtarzała, gdy w pośpiechu oddalała się poza zasięg złośliwych komentarzy, które rzucał pod jej adresem.
Albo raczej do lalek, zupełnie jakby były co najwyżej bezwartościowymi rzeczami, które należało wyrzucić.
Aurelia bez słowa wzmocniła uścisk. Gdyby tylko wiedział to, co ona… Gdyby słyszał ich ciche głosy, rozbrzmiewające raz po raz, kiedy…
Pokażemy mu, stwierdziła jedna. Kiedy zaśnie.
Dziewczynka uśmiechnęła się.
– Tak. Pokażemy.
Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

4/26/2020

#tryl


Pamiętał, że siostra lubiła śpiewać. Nawet po latach nie potrafił wyrzucić z głowy wspomnienia jej czystego, łagodnego głosu. Pamiętał, że była wtedy tak bardzo szczęśliwa…
Nie sądził, że usłyszy go kiedykolwiek jeszcze, zwłaszcza blisko dekadę po jej śmierci. Mimo wszystko wszędzie rozpoznałby jej głos, nieważne jak absurdalne byłoby to, że ten rozbrzmiał w jego domu, na dodatek w samym środku nocy. Przekonany, że śni, zszedł po schodach, a potem – niczym w transie – powędrował wprost do ogrodu.
Stała tam  spokojna i skryta między drzewami. Wciąż słyszał jej śpiew, choć usta miała zamknięte.
Uśmiechnęła się.
Kiedy wyciągnęła ku niemu dłoń, nie zaprotestował.
Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

4/25/2020

#koszmar


Obudziła się, ale to nie był koniec. Ten nigdy nie nadchodził. Leżąc w ciszy i wsłuchując się we własny, przyśpieszony oddech, była tego więcej niż pewna. Śniła czy też nie, ból pozostawał zawsze taki sam.
Objęła się ramionami, ale to pogorszyło wszystko. Jeszcze jakiś czas temu czułaby przy sobie cudze ciepło, a znajomy głos łagodnie szeptałby do ucha słowa, które ukoiłyby ją do snu. Tyle że to była przeszłość i doskonale zdawała sobie z tego sprawę.
Nawet wtedy koszmar się nie kończył. Trwał dalej, z każdym oddechem i mijającą sekundą.
Trwała w koszmarze, z którego nigdy nie miała się obudzić.
Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

4/24/2020

#grób


Stojąc przed własnym grobem pomyślała, że powinna być przerażona. Trudno czuć cokolwiek innego, kiedy patrzyło się na wyryte w kamieniu litery, układające się w jakże znajome imię.
A jednak nie czuła niczego – wyłącznie pustkę, która z każdą chwilą narastała bardziej i bardziej, aż zwątpiła czy istniało coś, co mogłoby ją wypełnić.
Litery zamazały się. Już nie potrafiła ich odczytać.
Kiedy zamrugała, wciąż stałą przed grobem – szarą, skąpaną w deszczu mogiłą. Sęk w tym, że już nie była sama – tuż przed nią, pochylony nad grobem, klęczał mężczyzna.
Zmarszczyła brwi, obserwując skuloną sylwetkę.
Potrząsnęła głową. Zaraz po tym niezauważona odeszła w noc.
Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

4/23/2020

#jasny


Ta noc była jedną z lepszych w jej życiu. Jasna łuna rozpraszała mrok; płomienie strzelały ku górze, cienie tańczyły, a Meredith przyglądała się temu z fascynacją, z trudem wstrzymując cisnący jej się na usta uśmiech. W zamian w skupieniu wpatrywała się w ziemię, próbując ukryć rozbawienie.
Tak, to była bardzo dobra noc. Nawet mimo obecności tych wszystkich ludzi i rozdzierających krzyków kobiety, z której właśnie „wypędzano zło”.
Czyjaś dłoń we współczującym geście wylądowała na ramieniu Meredith. Dziewczyna w podzięce skinęła głową, ale w głowie miała tylko jedną, wcale nie taką smutną myśl.
Zawsze brałaś odpowiedzialność za moje błędy, droga siostro…
Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

4/22/2020

#czekać


To było to samo miejsce – i to samo drzewo. Przesunął palcami po szorstkiej korze, szukając znajomych żłobień. Dopiero po kilku sekundach uświadomił sobie, że powinien sięgnąć wyżej, w końcu minęło tyle czasu…
Litery wciąż tam były. Nie aż tak wyraźne jak kilka lat wcześniej, kiedy pieczołowicie je wycinał, ale to nie miało znaczenia. Czas nie zdołał zatrzeć ich całkowicie.
Uśmiechnął się blado, nieco tylko tęsknie. Pomimo upływu lat, wciąż czuł się tak, jakby to było wczoraj…
Gdzieś za plecami usłyszał ciche, niepewne kroki.
– Kazałaś mi czekać – rzucił zaczepnym tonem.
Wraz z tymi słowami, odwrócił się i wziął ją w ramiona.
Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

4/21/2020

#westchnąć


– Dobrze się bawisz?
Posłała towarzyszowi znudzony uśmiech. Westchnęła, po czym niecierpliwym ruchem dłoni nakazała mu się odsunąć. Usłuchał, choć z wyraźnym ociąganiem, chcąc nie chcąc ustępując jej pola.
Z ust ofiary wyrwał się zdławiony jęk, kiedy przystanęła tuż obok. Błękitne oczy spojrzały błagalnie, ale na wampirzycy nie zrobiło to najmniejszego wrażenia. W zamian uśmiechnęła się lubieżnie, odsuwając przy tym wydłużone kły.
– To nic osobistego – zapewniła, zdecydowanym szarpnięciem podrywając na wpół przytomną kobietę do pionu. – Po prostu się nudzę.
Wraz z tymi słowami bezceremonialnie wbiła dłoń wprost w pierś śmiertelniczki. Krzyk zamarł na ustach kobiety, ku rozczarowaniu nieśmiertelnej.
Wolała, kiedy krzyczeli.
Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

4/20/2020

#odległy


Noc o tej porze roku zapadała przedwcześnie. Wpatrywał się w pociemniałe niebo, poprzez ciężkie chmury próbując dopatrzeć się gwiazd. Niestety, tego wieczoru nie miał na co liczyć.
Ognisko płonęło, ale noc okazała się zbyt zimna, by udało mu się ogrzać. To miał być jeden z tych długich wieczorów, pełnych wspomnień, żalu i wątpliwości.
Czasami żałował, że opuścił rodzinne strony. Zapał do podróżowania umykał, kiedy przypominał sobie znajomy uśmiech i dotyk delikatnych, cieplejszych niż ognisko dłoni. Co też strzeliło mu do głowy, kiedy…?
Teraz to i tak nie miało znaczenia.
Nie, skoro ona była daleko – zbyt odległa, by zdołała mu pomóc.
Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

4/19/2020

#melodia


To piękna melodia. Cicha, łagodna i przejmująca, choć wciąż i wciąż się zapętla. Nie ustaje długo, będąc wyznacznikiem wszystkiego, co ma znaczenie. I daje nadzieję nawet wtedy, gdy wydaje się, że za moment nastąpi koniec.
Siedział w bezruchu, zaciskając powieki i modląc o to, by melodia nie skończyła się przedwcześnie. Czasami tak się działo – zbyt często, zawsze wtedy, gdy nikt się nie spodziewał – ale staram się o tym nie myśleć. Tym razem musiało być inaczej.
Nie wiedział, że śmierć też czekała.
A kiedy przybyła, melodia utrwala się na wieczność. W szpitalnej sali nastała głucha cisza.
Melodia, którą rozumieli tylko wybrani.
Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

4/18/2020

#nieruchomy


Wybucha śmiechem. Śmieje się jak szaleniec, coraz mocniej zaciskając palce na czymś, co nie tak dawno temu było zdrowym, trzepoczącym się w piersi sercem. Czuję jak świeża krew spływa po ramieniu, nie krzepnąc mimo upływu czasu. Dłoń wciąż tkwi w ranie, dokładnie między piersiami dziewczyny.
Wycofał się powoli, drugim ramieniem wciąż obejmując bezwładne ciało. Kiedy wyszarpnął dłoń, w zamyśleniu spojrzał na pokrwawioną dłoń. Jak gdyby nic przycisnął je do ust, po czym oblizał palce.
Uśmiechnął się z lubością, spoglądając na martwą twarz. Wciąż była piękna. Podobała mu się w każdym calu.
Zwłaszcza jej puste, nieruchome oczy.
– Teraz jesteś idealna, laleczko.
Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

4/17/2020

#nieznany


Wszystko było nie tak. Rozumiała to aż za dobrze, kuląc się pod ścianą i z trudem wstrzymując szloch. Dłonie przycisnęła do twarzy, w dziecinnym geście zakrywając oczy, ale nawet wtedy miała przed oczami wspomnienie tego, co zobaczyła w sypialni. Czerwień. Ta wszechobecna czerwień, której nie potrafiła wyrzucić z pamięci i…
Dlaczego…?
Ktokolwiek to zrobił, był powrotem.
Jakby z oddali usłyszała ciche kroki, a potem ktoś chwycił ją za nadgarstki. Uniosła powieki, by spojrzeć w parę ciemnych, wpatrzonych w nią oczu. Nie znała tej osoby, ale…
– Kłamiesz. Wiesz, kto to zrobił.
Skinęła głową. Oczywiście, że tak.
Jak miałaby okłamać samą siebie…?
Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

4/16/2020

#przerażony


Strach był mu obcy, a jednak tej nocy towarzyszył mu na każdym kroku. Paraliżował i skutecznie przypominał, dlaczego od zawsze tym uczuciem gardził. Lęki zakrzywiały rzeczywistość i czyniły ludzi słabymi.
Obserwując pustą drogę, modlił się w duchu, żeby jednak się mylić. Choć ten jeden raz.
Naprawdę darzył ją sympatią. Na tyle, że mógłby zrobić wyjątek…
Wtedy ją zobaczył. Co prawda z daleka, ale momentalnie nabrał pewności, że to właśnie ona. Widział jak nieświadomie zmierzała w jego kierunku.
Wyprostował się, machinalnie sięgając do kieszeni. Przerażenie przybrało na sile, ale stanowczo je w sobie stłumić.
– Dlaczego przyszłaś? – westchnął, obracając w palcach nóż.
Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

4/15/2020

#śpiew

 

Ciaśniej objęła się ramionami. Zacisnęła powieki, skuliła pod ścianą i zaczęła miarowo kołysać, próbując uspokoić oddech. Kiedy to nie pomogło, zdecydowała się na coś, co praktykowała wielokrotnie wcześnie: zaczęła śpiewać.
Dotychczas zawsze pomagało. Uciszało głosy w głowie – nie w pełni, ale przynajmniej trochę je zagłuszało. Nuciła kołysankę, której nauczyła się jako dziecko, gdy jeszcze żyła mama.
Ale tym razem głosy nie ucichły. Nie zamilkły nawet wtedy, gdy zaczęła śpiewać, a potem krzyczeć – głośniej i głośniej.
Cienie nie odeszły i wtedy zrozumiała, że były prawdziwe. Może od zawsze takie były, jedynie czekając na odpowiedni moment, żeby ją dopaść.
Na ten moment.
Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

4/14/2020

#gniew


Krzyk nie ustaje nawet na moment. Rozbrzmiewa tak długo, aż zaczyna brakować jej tchu. Nawet wtedy wciąż krzyczy, póki nie zaczyna krztusić się łzami, a płuca protestują, domagając się tlenu. Łzy cisną się do oczu, a pięści raz po raz uderzają o ziemię – w wyrazie gniewu, ale przede wszystkim… bezradności.
Miota się tak długo, aż brakuje jej sił. Dopiero wtedy bezradnie opada na ziemię, kuląc się i już tylko bezgłośnie szlochając.
Krzyk nigdy nie przynosił ukojenia.
Gniew również, choć początkowo sądziła, że będzie inaczej. Teraz wiedziała, że zostawiał po sobie wyłącznie pustkę i zmęczenie.
Chciała tego czy nie, została sama.
Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

4/13/2020

#kraty


Uderzam po raz pierwszy. Ból wstrząsa całym ciałem, ale żelazne pręty nawet nie drgną. Zaciskam zęby i ponawiam uderzenie, ale tym razem jest gorzej. Z jękiem zataczam się aż pod ścianę, o którą opieram się, dysząc ciężko.
No, dalej…
Nie zamierzam się poddać. Uderzam jeszcze raz, a potem jeszcze, z coraz większą wprawą ignorując ból. Kraty się nie poddają, ale ja też, zbyt zdeterminowany, by ot tak odpuścić.
Czasem sukces wymaga wysiłku i odrobiny wiary w siebie. A może zwłaszcza tego drugiego.
Kiedy wraz z kolejnym uderzeniem drzwi otwierają się, a ja ląduję po drugie stronie, wiem, że to prawda.
Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

4/12/2020

#rzadko


„Kocham cię”.
Mówiłam ci to za rzadko. Równie rzadko powtarzałam, że jesteś moim całym światem, że cię potrzebuję i nade wszystko pragnę, byśmy zbudowali razem coś, co przetrwa aż po kres żyć nas oboje… Ale hej, w miłości nie chodzi o słowa, prawda? Zawsze byłam pewna, że liczą się czyny.
Myliłam się.
Przechadzam się po pustym domu, zaglądam do zimnych pokoi i wiem, że się pomyliłam. Nie rozumiałam tego, gdy po raz ostatni zatrzaskiwałeś drzwi, ale teraz rozumiem. Czuję to całą sobą, tak jak i kiedyś czułam na skórze twoje pocałunki.
Za rzadko.
Gdybym tylko zauważyła wcześniej…
Ale nie zauważyłam.
Cała seria dostępna tutaj: KLIK.