Pokazywanie postów oznaczonych etykietą „Blood on my Hands”. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą „Blood on my Hands”. Pokaż wszystkie posty

10/31/2021

#ryzyko

Strzał rozproszył ciszę. W następnej sekundzie kobieca postać jak długa wylądowała na ziemi.
Jake widział zbierającą się dookoła kałużę, w ciemnościach przypominającą atrament. Dla pewności podszedł bliżej, by móc przyjrzeć się ciału. Paluszkami dotknął ciemnej cieczy, przypatrując się jak ta rozmazuje się na skórze.
Tak, to była krew.
Chłopiec obejrzał się, by wypatrzeć zmierzającą ku niemu postać. Ojciec spoglądał na niego z błyskiem w oczach, bynajmniej nie sprawiając wrażenia rozeźlonego.
– Prawie mi uciekła – powiedział rozczarowany Jake. – Przepraszam.
– Zawsze jest ryzyko – stwierdził tamten, poprawiając broń. – Następnym razem to ty strzelisz – obiecał, a Jake przytaknął z ulgą.
Już nie mógł się doczekać.

Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

10/30/2021

#poślizgnąć się

– Do diabła, co ty wyrabiasz?!
Zesztywniała. Klęczała na asfalcie, wciąż zaskoczona upadkiem. Czuła pieczenie poobcieranych dłoni i kolan, jednak ból okazał się niczym w porównaniu do strachu, który nagle ją sparaliżował.
– P-poślizgnęłam się – wykrztusiła drżącym głosem. – Przepraszam, ciociu. Ja…
Szarpnięcie postawiło ją na nogi. Krzyknęła, czując jak cudze palce z siłą szarpią ją za włosy. Spróbowała się wyrwać, ale to jedynie pogorszyło sytuację i…
– Ty…!
Urwała.
A potem uścisk zelżał, kiedy ciotka osunęła się na ziemię. Dziewczynka zdążyła jedynie zauważył krew, która wypłynęła z rany na jej gardle.
To i cienistą postać, która mrugnęła porozumiewawczo, nim rozpłynęła się w ciemności.

Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

10/29/2021

#łata

Futerko misia wciąż jest mięciutkie, jakby upływ czasu nie miał nań żadnego wpływu. Palce raz po raz przesuwają się po zakurzonej zabawce, zupełnie jakby trzymająca ją osoba chciała nauczyć się każdej niedoskonałości faktury.
Dziewczyna uśmiecha się, kiedy opuszkami natrafia na kawałek gładkiego materiału. O, tak. Pamiętała, skąd wzięła się łata. Osobiście naszyła ją na boku pluszowego przyjaciela – dobrych dwadzieścia lat wcześniej, drżącymi dziecięcymi rękoma. Pamiętała jak wiele razy zdążyła się ukłuć, przypadkiem upuszczając sobie krwi.
Ale udało się. Skoro przez tyle lat nikomu nie przyszło do głowy, by ją podejrzewać…
Mocniej przytula zabawkę do siebie.
Ukryty wewnątrz sekret jest bezpieczny.

Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

10/28/2021

#chrupiący

Buty zapadały się w śniegu z dziwnym, chrupiącym dźwiękiem. Śnieg go spowalniał, ale to nie przeszkadzało mu w tym, żeby iść dalej. Chłód również. Prawie go nie czuł, choć ten napierał zewsząd, przenikając cienki materiał koszuli.
W milczeniu wpatrywał się w ślady czerwieni, barwiące pokrytą bielą ziemię. To, którędy uciekała, było aż nadto oczywiste. Widział wszystko – również miejsce, w którym musiała się potknąć. Ślady dłoni również znaczyła czerwień, ale to wydało mu się oczywiste. Pamiętał jak próbowała hamować krwawienie z roztrzaskanego nosa.
Uśmiechnął się. Chrupnięcie, które usłyszał, kiedy ją uderzył, wciąż uważał za niezwykle satysfakcjonujące.
A to był zaledwie początek.

Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

10/27/2021

#iskra

Przyklękła przy nieruchomym ciele. Beznamiętnym wzrokiem wpatrywała się w bladą, pozbawioną wyrazu twarz. Odwzajemniła puste spojrzenie, do ostatniej chwili nie czując niczego konkretnego.
Jej siostra była martwa… To chyba powinno robić na niej choć niewielkie wrażenie, prawda?
Wyciągnęła rękę. Palcami musnęła blady policzek, rozmazując wypływającą z ust martwej stróżkę krwi. Czerwone ślady pozostały na jej palcach.
Powinnam coś czuć…
To był impuls. Iskra, która nagle przemknęła przez jej ciało, przebijając się przez fasadę obojętności. Dziewczyna gwałtownie zaczerpnęła tchu, krztusząc się powietrzem i nadmiarem uczuć, które uderzyły w nią z siłą rozpędzonego pociągu.
Pierwszy raz od niepamiętnych czasów szczerze się rozpłakała.

Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

10/26/2021

#łączyć

No dalej, dalej, dalej…
Powtarzał te słowa niczym mantrę, trzęsącymi dłońmi próbując wzniecić iskrę między dwoma kabelkami. Na chwilę uniósł głowę, by dyskretnie wyjrzeć przez szybę auta i upewnić się, ile zostało mu czasu. Nie żeby w ogóle go miał, zwłaszcza w tej sytuacji, ale…
Raz jeszcze złączył kabelki. Silnik w końcu zaczął współpracować, ku uldze chłopaka.
Nareszcie.
Chwycił za kierownicę, odetchnął po raz ostatni i…
Szyba po jego lewej eksplodowała. Deszcz szklanych odłamków wdarł się do środka, raniąc dłonie, kiedy instynktownie spróbował osłonić ramionami twarz.
W zamieszaniu dostrzegł jeszcze wykrzywione w uśmiechu usta i oczy wpatrzonej w niego istoty.

Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

10/25/2021

#plaśnięcie

Sekunda nieuwagi.
Nie zauważyła, kiedy straciła równowagę. Nawet ból wydawał się odległy, przynajmniej początkowo. Po prostu upadła, z głuchym plaśnięciem lądując na asfalcie. Nad sobą miała nocne niebo, ale to okazało się równie odległe, co wszystko inne. Choć wpatrywała się w nie pustym wzrokiem, wcale go nie widziała.
Jak do tego doszło…? Chciałam tylko…
Ale nie miała pojęcia. Zresztą to również zeszło gdzieś na dalszy plan.
Z trudem uniosła rękę. Miała wrażenie, że coś zbierało się wokół jej głowy – ciepłego, wilgotnego i…
W ciszy spojrzała na pokrwawione palce.
W następnej sekundzie ramię ciężko opadło. Potem była już tylko głucha cisza.

Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

10/24/2021

#wymarły

Rozpoznał ją po oczach. Pierwszy raz widział, by jakakolwiek istota miała tak dziwne tęczówki – żółte, z pionowymi źrenicami.
Choć w sposobie, w jaki na niego patrzyła, doszukał się czegoś zwierzęcego, pod każdym innym względem przypominała mu człowieka. Nie mógł tego zignorować zwłaszcza wtedy, gdy odsunęła się, przyciskając ranną dłoń do piersi i patrząc na niego z lękiem.
– Nie chcę cię skrzywdzić. Ja tylko… – zapewnił cicho, ale nie wyglądała na przekonaną. – Pozwolisz, że ci pomogę?
Może tak było lepiej. O ile się nie mylił, jej gatunek od dawna uważano za wymarły, ale…
A potem – wciąż się wahając – ujęła jego wyciągniętą dłoń.

Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

10/23/2021

#ulatniać się

Kaszel przybrał na sile. Zatoczył się, nie upadając wyłącznie dzięki temu, że w porę przytrzymał się pobliskiego blatu. Spróbował wstrzymać oddech, ale to zadziałało zaledwie na chwilę, póki spragnione tlenu płuca w bolesny sposób nie zmusiły go do tego, by jednak zaczerpnął tchu.
Zabolało. Wdychanie tego, co ulatniało się w powietrzu okazało się gorsze niż brak tlenu. Zakręciło mu się w głowie, a kaszel przybrał na sile – mokry i ze śladami krwi, o czym przekonał się, ledwo tylko odsunął dłoń od ust.
To nie miało być tak…
Tyle że to już nie miało znaczenia.
Zawroty głowy nasiliły się. Nastała ciemność.

Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

10/22/2021

#otwierać

Drzwi. Widziała je tuż na wyciągnięcie ręki. Powoli zmierzała w ich stronę, a jednak te nie przybliżały się nawet o cal. Wyciągnęła przed siebie dłoń, pragnąć je otworzyć, ale wydały jej się jeszcze bardziej odległe – zbyt daleko, by mogła pochwycić klamkę.
Czemu…?
Może śniła. Może, choć nie miała pewności. Na pewno tego chciała. Gdyby to był koszmar, przynajmniej mogłaby się obudzić.
Proszę…, pomyślała, ale całą sobą czuła, że nikt jej nie wysłucha. Jeśli coś czekało na końcu tego korytarza, to na pewno nie Bóg, zresztą…
Bezradnie zacisnęła pokrwawione dłonie w pięści.
Na kogoś takiego jak ona nie czekało już nic.

Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

10/21/2021

#niewyraźny

Stał w bezruchu. Z niedowierzaniem powiódł wzrokiem dookoła, ale nawet wtedy nie przyjął do wiadomości tego, co działo się na jego oczach. Nigdy nie widział tyle krwi – lepkiej, świeżej, o mdlącym zapachu.
Wtedy go usłyszał. Głos był niewyraźny, przez co zrozumienie poszczególnych słów nie wchodziło w grę, ale to nie miało znaczenia. Ślizgając się na posadzce, zrobił kilka niepewnych kroków naprzód. Potrzebował chwili, by zidentyfikować leżącą na ziemi postać.
Dopadł do rannego w chwili, w której ten wyciągnął ku niemu pokrwawioną dłoń. Ujął ją w uspokajającym geście.
Kiedy spojrzał na usta rannego, w końcu zdołał rozróżnić dwa słowa:
– Za tobą…

Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

10/20/2021

#kiełkować

Kaszel przybrał na sile. Skrzywiła się, przyciskając obie dłonie do ust, by jakkolwiek go zdusić. Kiedy spojrzała na swoje palce, przekonała się, że znaczyła je krew. Coś ścisnęło ją w gardle, choć być może powinna się przyzwyczaić do tego widoku – dokładnie tak jak i do obecności świeżych kwiatów, które w coraz to większej ilości kiełkowały na jej ciele.
– Jest gorzej – usłyszała, ale w odpowiedzi jedynie wysiliła się na blady uśmiech. – Przestań. Co tym razem mnie ominęło? – nie dawał za wygraną jej towarzysz.
– Nic takiego – odparła wymijająco.
Nie miała odwagi mu powiedzieć, że zaledwie pięć minut wcześniej zginęła z jego ręki.
Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

10/19/2021

#pętla

– Nie, proszę… Nie, nie…
W panice spojrzała na swoje lustrzane odbicie. Przycisnęła obie dłonie do chłodnej tafli, napierając nań całym ciałem. Chciała przedostać się na drugą stronę, ale napotkała opór. Najwyraźniej przejście działało w tylko jedną stronę.
Na ustach stojącej po drugiej stronie kobiety pojawił się pobłażliwy uśmiech. Stała spokojnie, z założonymi za plecami dłońmi. Tymi samymi, które wkrótce miała zbroczyć krew.
– Proszę…
– Czemu? Dlaczego zależy ci akurat teraz? – Odbicie potrząsnęło głową. – Miałaś swoją szansę. Więcej niż jedną… Ta pętla będzie moja – zapowiedziała, by w następnej sekundzie zostawić wciąż protestującą dziewczynę samą.
Pozostała tylko cisza. To i przejmujący chłód lustra.
Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

10/18/2021

#księżyc

Stojąc na pogrążonej w półmroku polanie, pomyślała, że wcale nie była pewna, czy postępuje słusznie.
Z powątpiewaniem spojrzała na srebrzący się na niebie księżyc – idealnie okrągły, nieprzysłonięty choćby pojedynczą chmurą. Miał w sobie coś ujmującego, a jednak w tych warunkach i z myślą o tym, co miało nadejść, Lena wcale nie miała ochoty go adorować.
Po prostu to zrób, nakazała sobie stanowczo.
Blisko rok wcześniej zmywała krew z rąk w odmętach pobliskiej rzeki. Tym razem… czuła się sobą i to wydawało się dobrze.
– Dziękuję ci – wyszeptała, nie odrywając wzroku od srebrzącego się punktu.
Wierzyła, że tym razem księżyc jej wysłucha.
Raz, dwa, trzy… Szukamy nawiązania. ;>
Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

10/17/2021

#zderzenie

– Uważaj!
Nie miała nawet pewności, kto próbował ją ostrzec. Wiedziała za to, że chwila nieuwagi wystarczyła, żeby wytrącić ją z równowagi i zrzucić z deskorolki.
Upadła. Skrzywiła się, przez moment żałując, że poza ochraniaczami na kolana i łokcie, nie ubrała rękawiczek. Czuła pieczenie poranionych przez beton rąk.
Niech to szlag…!
Poderwała głowę. Na kogokolwiek wpadła, osoba ta pojawiła się znikąd, aż prosząc o zderzenie. Angel zaczerpnęła tchu, gotowa głośno wyrazić swoje niezadowolenie i… zamarła.
A potem już tylko siedziała, niezdolna wykrztusić z siebie słowa. Na ziemi, wpatrzona w nią, siedziała jej siostra…
Ta sama, która umarła blisko trzy lata wcześniej.
Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

10/16/2021

#kompas

Nasłuchiwała. Przez chwilę nie słyszała niczego, prócz szelestu liści i własnego, trzepoczącego się w piersi serca. Dopiero po chwili wychwyciła kroki – ledwo słyszalne, ale obecne. Wydawały się oddalać, chociaż nie miała pewności.
Ostrożnie przesunęła się w przeciwnym kierunku. Przemknęła kilka metrów, nim zdecydowała się schować za kolejnym drzewem. Przywarła plecami do kory, nerwowo przyciskając dłonie do piersi. W rękach wciąż ściskała kompas, mimo drżenia próbując określić, w jakim kierunku najlepiej się udać.
Zaklęła, kiedy drobiazg wyślizgnął się z jej uścisku. Spróbowała pochwycić go przed upadkiem, ale nie była w stanie. W efekcie jedynie pokaleczyła sobie palce, bezskutecznie starając się odnaleźć zgubę pośród zeschniętych gałęzi.
Ignorując ślady czerwieni, które pojawiły się na bladej skórze, wróciła do poszukiwań. Opadła na kolana i – starając przy tym poruszać jak najciszej – zaczęła na oślep macać dookoła. Wiedziała, że powinna się uspokoić, odetchnąć i raz jeszcze odetchnąć, ale...
Nie, nie, nie...
Kompas był jej jedyną nadzieją. Wiedziała, że inaczej nie wyjdzie z tego lasu. Wejście tutaj było błędem, ale teraz nie miała czasu na pretensje. Wpakowała się w poważne kłopoty, a kolejne chwile zwłoki mogły kosztować ją życie.
Ciche warknięcie. To i nieznaczny ruch, kiedy...
Nie.
Uniosła głowę, by z przerażeniem spojrzeć w lśniące wilcze ślepia.
Tak więc… double drabble. ;)
Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

10/15/2021

#kask

Ból to przybierał, to tracił na sile. Michael nie wiedział czy leży, siedzi czy może jakimś cudem wisi w powietrzu. Nie wiedział niczego poza tym, że ciśnienie za moment miało rozsadzić mu czaszkę.
Co się…?
Uniósł rękę. Krzywiąc się przy każdym ruchu, spróbował dotknąć czoła, jednak jego palce trafiło na coś innego. Z trudem ściągnął coś, co ostatecznie zidentyfikowało jako kask – ten sam, który zawsze ubierał, kiedy wsiadał na motor i…
Zamarł. Pokrwawione palce zadrżały.
Pamiętał. Już pamiętał, ale…
– L-lo… – wychrypiał.
Loona?
Kiedy odwrócił głowę, uświadomił sobie, że pozwalając jej zająć miejsce u swojego boku, popełnił największy błąd w życiu.
Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

10/14/2021

#kleszcz

Przeciągając usta czerwoną szminką, pomyślała, że było warto. Nie żałowała niczego. Ani kropli krwi, która splamiła jej dłonie. Wręcz przeciwnie – kiedy pierwszy szok minął, poczuła niewysłowioną wręcz ulgę.
Jak długo to dziwne uczucie w niej narastało? Nie miała pewności. Wiedziała jedynie, że było tam od chwili, w której spojrzała na bliźniaczkę w najpewniej właściwy sposób: jak na wroga. Długo walczyła ze sobą, ale zazdrość zdążyła zadomowić się w duszy Sary, przypominając żerującego na ciele kleszcza.
Aż do tego wieczora.
Uśmiechnęła się. Z opadającymi na ramiona włosami i czerwonymi ustami wyglądała dokładnie jak Anabelle.
Nie zauważy. W końcu jesteśmy takie same…
Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

10/13/2021

#dach

 
Drzwi prowadzące na szkolny dach otworzyły się gwałtownie. Wypadł na zewnątrz, tylko cudem nie potykając o własne nogi. Płuca paliły, utrudniając złapanie oddechu, ale to zeszło gdzieś na dalszy plan, gdy zauważył postać przed sobą.
Serce podeszło mu do gardła. Stała przy samej krawędzi – blada, zapłakana i drżąca. Widział jak zaciska dłonie w pięści, tak mocno, że na jasnej skórze pojawiły się krwawe ślady.
– N-nie…
Urwał, podchwyciwszy jej spojrzenie. Nieznacznie potrząsnął głową. Wpatrywał się w dziewczynę błagalnie, szukając jakichkolwiek sensownych słów.
Ostatecznie nie powiedział nic.
W chwili, w której zdecydowała się ująć jego wyciągniętą dłoń, kamień spadł mu z serca.
Cała seria dostępna tutaj: KLIK.

10/12/2021

#blokada

Obudził ją ból. Uderzył w Shiro z równą mocą, co i dezorientacja. Z trudem wyprostowała się, próbując rozejrzeć dookoła, ale jej oczy odmówiły zinterpretowania tego, co widziała.
Potrzebowała chwili, żeby pojąć, że… wisi do góry nogami. Szarpnęła się, a kiedy coś zablokowało jej możliwość ruchu, instynktownie uniosła dłonie do piersi – lepkie i pokryte czymś czerwonym, czego wolała nie identyfikować. Spróbowała oswobodzić się z czegoś, co okazało się boleśnie wżynającym w ramię pasem.
Wtedy zrozumiała. Przypomniała sobie wszystko: huk uderzenia, metaliczny zgrzyt i jej własny krzyk…
– Ray? Ray! – wychrypiała, nerwowo rozglądając się dookoła.
Zero odpowiedzi. Miejsce kierowcy było puste.
Zostawiła ją.
Cała seria dostępna tutaj: KLIK.