Poniżej przedstawiam komplet odpowiedzi, których udzieliłam w ramach gry „Poznaj(my) się”, organizowanej przez Handlarza Iluzji. Moje wypowiedzi można znaleźć również w TYM poście. Sama idea zabawy polega na comiesięcznej możliwości udzielenia odpowiedzi na trzydzieści pytań, a że tematy są naprawdę ciekawe, bardzo chętnie wzięłam udział ^^
Poznaj(my) się [marzec 2018]
61. Dlaczego alkoholik pije?
Ponieważ
nie potrafi inaczej. Tak działa uzależnienie – w pewnej chwili człowiek
nie wyobraża już sobie normalnego funkcjonowania bez używki. W zasadzie na
niektórych, tych najbardziej zaawansowanych etapach właśnie tak jest; przy
alkoholu odstawienie go ot tak miałoby swoje konsekwencje dla zdrowia. Inna
sprawa, że sami alkoholicy często nie widzą problemu albo wpadają w błędne
koło – piją, bo są nieszczęśliwi, a są nieszczęśliwi, bo… piją.
62. Dylemat moralny: W przypadku zagrożenia ciąży i ryzyka
śmierci matki i/lub dziecka lekarz pierwszorzędnie powinien ratować życie
matki, czy nienarodzonego jeszcze człowieka?
Może
wypadnę okrutnie, ale na moje powinno się ratować najpierw to z nich,
które ma większe szanse na przeżycie. Heroicznym wydaje się, że matka zawsze
będzie powtarzać, że dziecko jest na pierwszym miejscu, ale są sytuacje, w których
i tak nie da się niczego zrobić. A zawsze „lepiej” jest stracić jedno
życie niż dwa. Stwierdzenie, że kobieta wciąż ma szansę zajść w ciąże raz
jeszcze, wydaje się brzmieć dość… bezlitośnie, zwłaszcza w obliczu
tragedii jaką jest strata dziecka, ale wierzę, że później ta myśl zacznie być
kojąca. Czas leczy rany, jeśli dać mu na to okazję.
63. Świętujesz Wielkanoc? Jeśli tak to robisz to dla siebie, czy tylko
ze względu na rodzinę?
Świętuję,
chociaż przy moim podejściu do wiary Wielkanoc jako taka jest mi obojętna – bo
wiara w Boga nijak ma się dla mnie do malowania jajek i wszystkich
tych tradycji. Ale uwielbiam atmosferę świąt i to, że mogę spędzić czas z rodziną.
Wiec odpowiedź na pytanie powinna brzmieć: oba, bo biorę w tym udział
zarówno dla siebie, jak i dla tych, którzy są dla mnie ważni.
64. Kiedy jest dobry czas, żeby „pójść na swoje”?
Podejrzewam,
że im szybciej człowiek się usamodzielni, tym lepiej. Trudno mówić tu o gotowości,
bo wielu tak naprawdę nie dorasta do momentu, w którym nie zaczynają być zdani
sami na siebie. Z drugiej strony, mam to szczęście, że sama z mamą i bratem
dogaduję się doskonale, a z racji miejsca, w którym mieszkam,
przebywanie ze sobą jest dla mnie czymś absolutnie naturalnym. Jasne, ma to
swoje wady, ale sama na razie nie czułam potrzeby, żeby szukać sobie stancji na
siłę, zwłaszcza że studia dzienne skutecznie blokują mi możliwość znalezienia
stałej pracy.
65. Czy jest jakaś cecha oczu, którą uważasz za niezwykle fascynującą?
(np. kolor tęczówki, kształt, heterochronia)
Powiada
się, że oczy są zwierciadłami duszy… I może coś w tym jest. Zawsze
wielbiłam te, które mają głębię – które hipnotyzują samym spojrzeniem, o wyrazistym
kolorze tęczówek. Nieważne jasne czy ciemne – jeśli tylko spojrzenie urzeka,
oczy stają się dla mnie ideałem.
66. Opowiedz jakąś zabawną historię z czasów twego dzieciństwa.
Hm, jako
dziecko byłam bardzo posłuszna. Jeśli wierzyć moim rodzicom, zaraz po malowaniu
w domu wyraźnie tłumaczyli mi, że rysowanie po ścianach to zły pomysł, bo
to widać i wygląda nieładnie. Okej, żaden problem. Miało nie być widać, to
nie było – rysowałam za zasłonami :D Inna sprawa, że kiedyś jako dziecię uznałam,
że dobrą karą dla ojca, który mnie czymś uraził, będzie schowanie mu zegarka do
zamrażalki.
67. Przypomnij sobie sytuację (bądź sytuacje) kiedy najbardziej się
bałeś/aś. Czym było to spowodowane?
Nie ma
większego lęku niż chwile, w którym boisz się o życie najbliższych
osób. Nigdy nie zapomnę czasu oczekiwania na wyniki badań jednej z najważniejszych
dla mnie osób – tygodni napięcia i wspólnego płaczu w obawie przed
chorobą. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze, ale ten lęk wciąż mnie
prześladuje, a gdyby nie moi przyjaciele, zwariowałabym.
68. Czego NIE zabrałbyś/zabrałabyś ze sobą na bezludną wyspę?
Hm…
Książek. Naprawdę! Wilgoć, brud i absolutnie niesprzyjające warunki dla
papieru. Brr, nie ma dla mnie nic gorszego niż narażenie książki na
zniszczenie!
69. Wierzysz w karmę?
Oczywiście.
Dobre i złe rzeczy zawsze wracają – prędzej czy później – o czym sama
wielokrotnie mogłam się przekonać. Właśnie dlatego staram się traktować ludzi
tak, jak sama chciałabym być traktowana. A karma… To przerażające, ale
pocieszające zarazem, zwłaszcza kiedy człowiek zapędza się w gniewie.
70. Jaki wynalazek XXI wieku (podkreślam XXI wieku) jest dla Ciebie
znaczący i budzi Twój podziw?
Ciężkie
pytanie, zwłaszcza dla kogoś, kto z racji zamiłowania do informatyki
uwielbia takie nowinki techniczne. Mogłabym wymieniać długo, począwszy od
iPoda, który długo był dla mnie przedłużeniem ręki – muzyka, możliwość czytania
i to, że właśnie na tym maleństwie powstała cała masa moich rozdziałów.
Fascynują mnie nowe rozwiązania dla graczy, takie jak Oculus Rift, bo wirtualna
rzeczywistość to naprawdę coś cudownego. Z kolei podziw zawsze wzbudzały
we mnie rozwiązania, które wprowadzała medycyna i które ułatwiały życie
osobom niepełnosprawnym – chociażby coś tak pozornie błahego jak czytnik
kolorów, pozwalający znów „widzieć” tym, którzy stracili wzrok.
71. Stwórz własną listę cudów świata. Co na niej się znajdzie?
Nigdy nie
interesowałam się podróżnictwem aż tak, by teraz wskazać siedem obiektów w rozumieniu
pojęcia „cudu świata”. Zresztą dla mnie cudami zawsze będą wyłącznie najukochańsi
ludzie, którzy mnie otaczają oraz małe, cenne chwile, które na zawsze zachowały
się w mojej pamięci. A tu wskazanie konkretnych z nich po prostu
nie wchodzi w grę :)
72. Twoim zdaniem, dlaczego młodzież podchodzi lekceważąco do lekcji
religii oraz do nauczycieli religii? Gdzie leży błąd wychowawczy – w środowisku
uczniów, czy ze strony nauczycieli?
Wydaje mi
się, że w samym podejściu do religii i wiary. Od nauczycieli również,
o czym miałam okazję się przekonać przez lata nauki z różnymi
prowadzącymi. Ci, którzy zachowywali się jak maniacy religijni, bez trudu
zniechęcali wszystkich uczniów. Jeśli – Boże, nigdy więcej – do tego
wszystkiego nauczyciel próbuje rozliczać z niedzielnej mszy, a jedyne
słuszne poglądy to te, które wyznaje… Za to już w technikum miałam
sympatycznego, pełnego pasji prowadzącego, który potrafił dyskutować. Właśnie,
dyskusja: możliwość wymiany poglądów, sensowna wymiana argumentów i świadomość,
że wiara to dla każdego coś zupełnie innego. Przy nim praktycznie cała klasa
zapisała się na przedmiot, a to rzadkość i idealny dowód na to, że
wszystko zależy od sposobu przekazywania wiedzy.
73. Wyobraź sobie najgorszą, najboleśniejszą i najhaniebniejszą
torturę na świecie. Nie musi kończyć się śmiercią, choć może. Jak będzie
wyglądał jej przebieg i na czym będzie polegała? Za jakie przewinienia
skazywałoby się na nią?
Wydaje mi
się, że ból – choćby najokropniejszy i najbardziej krzywdzący fizycznie –
jednak daleko ma do prawdziwej tortury. Oczywiście mogę tylko gdybać, bo to dla
mnie pojęcie abstrakcyjne – i całe szczęście. Aczkolwiek prawdziwe piekło
fundują nam własne umysły, nasze lęki i samotność. Jeśli skazać człowieka na
obcowanie z jego największym strachem, zostawić bez pomocy, wrzucić w spiralę
szaleństwa… Cóż, wtedy śmierć dla wielu byłaby wybawieniem. A za co? Za
akty, które odbierają człowieczeństwo – mord z premedytacją, gwałt…
74. Wyobraź sobie, że budzisz się jutro i nagle okazuje się, że
najważniejsza/najbliższa/ukochana Ci osoba w nocy w jakiś
niewytłumaczalny sposób zmieniła płeć. Jak reagujesz, co myślisz, co czujesz,
co robisz, jak się zachowujesz, co postanawiasz?
Z
pewnością byłabym w szoku, najpewniej nie jako jedyna – trudno, żeby nie.
Ale skoro to moja ukochana osoba, to wciąż ją kocham. I to się nie
zmienia. Zostaję, wspieram i pocieszam, bo to nie powód, bym nagle ją
porzuciła, chociaż naturalnie po takiej zmianie obu stronom z pewnością
będzie ciężko się przyzwyczaić. Jedyny problem mógłby się pojawić, gdyby
chodziło o mojego partnera, ale że na tę chwilę jestem sama, trudno mi się
nad taką sytuacją zastanawiać.
75. Jak wyglądałoby Twoje wymarzone miejsce odpoczynku?
Mam
takie. Wystarczy mi łóżko i muzyka, laptop (żeby pisać) albo dobra
książka. Jak do tego trafi się dobra, gorąca herbatka, to już w ogóle
niebo <3
76. Która z bajek Disneya najbardziej Ci się podoba i dlaczego?
Mam
słabość do „Króla Lwa”. Może dlatego, że już jako dwulatka dostałam kasetę z tym
filmem i pozostał mi do niego ogromny sentyment. Piękna bajka, chociaż
niezmiennie rani.
77. Jakie wartości, spostrzeżenia i nauki pojęłaś/pojąłeś dzięki
bajkom/baśniom jakie były Ci czytane w dzieciństwie? Innymi słowy – czego
się nauczyłeś/aś?
Trudno mi
powiedzieć, bo dużo więcej uczyłam się od mamy i własnych, niezwiązanych z bajkami
doświadczeń. Mogłabym mówić o magicznym znaczeniu morałów i tak
dalej, ale wtedy serio były i są mi obojętne. Ale za to dzięki obcowaniu
ze słowem pisanym i książkami od maleńkości, teraz kocham literaturę całym
swoim pisarskim serduszkiem!
78. Powiedzmy, że masz szansę, pieniądze i wszystkie potrzebne
czynniki, by móc zrobić COŚ. Duże coś przez duże c. Naprawdę fajna sprawa;
możesz wybrać czym to jest. Kompletnie dowolnie. Wszystkie chwyty dozwolone.
Czym stałoby się „coś” w Twoich rękach?
Otwieram
własne wydawnictwo, otwarte przede wszystkim na młodych, dobrze zapowiadających
się pisarzy. Osobiście brakuje mi czegoś takiego na rynku, bo jednak wszyscy
skupieni są na nazwiskach, które już zaistniały. Liczą się znajomości, przez co
nawet największa grafomania zostaje bestsellerem, a naprawdę uzdolnieni
ludzi pozostają gdzieś na marginesie. Krzywdzące zabijanie pasji, które należy
zwalczać.
79. Co sądzisz o ludziach, którzy pomagają chorym zwierzętom, ale
nie chcą pomagać chorym ludziom?
Szczerze?
Nie przepadam za zwierzętami. Nie mam nic do nich, wiem o bezwarunkowej
miłości i tym, że dla wielu znaczą wszystko, ale… sama wolę otworzyć się
na ludzi. Niemniej nie mam nic do osób, które wolą pomagać zwierzętom – mają
swoje powody, zwłaszcza że zwierzę nigdy nie krzywdzi z premedytacją,
podczas gdy człowiek potrafi okazać się naprawdę bezdusznym, niewdzięcznym egoistą…
80. Talizman chroniący nas przed złem – jak go sobie wyobrażasz? Jest
częścią biżuterii, garderoby, a może zwykłym przedmiotem? Z czego
jest wykonany i na jakich zasadach działa? Odstrasza, wyłapuje? Stwórz
swój „amulet”, którego zadaniem będzie chronienie Ciebie. (Wyobraźnio, działaj.
Bez ograniczeń.)
Nijak, bo
nie uznaję nadawaniu nie wiadomo jakiego znaczenia przedmiotom czy symbolom.
Litości, to rzecz – bez niej czy z nią… Nic się nie zmienia. Liczy się
wyłącznie nastawienie. Wierzę w efekt placebo, bo właśnie on bierze udział
przy nadawaniu znaczenia przedmiotom – tym, że z ukochaną bransoletką czy
wisiorkiem wszystko wydaje się łatwiejsze, a „szczęście nam sprzyja”.
81. Jaka jest Twoja definicja przyjaźni?
Przyjaciel
to ktoś, kto okazuje się głosem rozsądku wtedy, kiedy postępujemy głupio. Ktoś,
kto nie przyklaskuje wszystkiemu, co robimy, ale potrafi porządnie dokopać, gdy
widzi, że robimy źle. Kto poprawia nam humor nawet wtedy, gdy to wydaje się
niemożliwe. Kto wysłucha, wesprze i nie zazdrości, ale cieszy się
sukcesami drugiej osoby. Z kim można porozmawiać o wszystkim bez
obaw, że rozpowie tajemnice dalej, a przy tym zawsze będzie szczery. Z kim
można dowoli dyskutować, wymieniać nawet najbardziej skrajne poglądy i mieć
świadomość, że nawet mimo odmiennych opinii, przyjaciel po prostu akceptuje te
odmienności. To osoba, przy której milczenie jest czymś naturalnym, a nawet
jeśli znajduje się gdzieś daleko, jest w stanie sprawić, że czujesz jej
wsparcie, obecność i miłość. I nie, nie przesadzam, bo mam przy sobie
takie osoby – i to jeden z największych cudów, jakie spotkały mnie w życiu
<3
82. Gdybyś miał/a jednym obrazkiem przedstawić cały internet co by to
było?
Hm, Doctor Who dobry na
wszystko…
83. Czy są jakieś kwiaty/ rośliny, które darzysz szczególnym
sentymentem?
Niekoniecznie.
Ale w opowiadaniach nie raz nawiązywałam do czarnych róż albo białych
lilii. Można chyba uznać, że mam do nich słabość.
84. Jaką jesteś barwą?
Kocham
niebieski. Spokojny jak woda, innym razem zimny niczym lód, nagle znów pogodny
jak bezchmurne niebo. Zmienny – tak jak ja.
85. Czy Twoim zdaniem magia istnieje?
Miłość
prawdziwa przyjaźń, rodzina… To nie jest jak magia? Albo to, że czasem słowami
ktoś potrafi poruszyć mnie do łez – ukochani autorzy książek i opowiadań.
To, że sama również jestem do tego zdolna, tworząc świat, który nagle staje się
dla kogoś równie ważny, co i dla mnie. Muzyka, która sięga duszy. Nawet
filmy czy gry, które fabułą poruszają równie mocno, co i realne życie.
Jeśli w tym wszystkim nie ma magii, to ja nie wiem, jak inaczej to nazwać!
86. Chciał(a)byś mieć egzotyczne zwierzę? Czy może wolisz nie ingerować
w ich środowisko i pozostawić je w ich naturalnych miejscach
występowania? Co sądzisz o trzymaniu zwierząt w zoo oraz w cyrku?
Jak
wspomniałam, nie przepadam za zwierzętami. Do egzotycznym mnie nie ciągnie,
więc nie – nie chciałabym takiego mieć. Ale sądzę, że zwierzęta powinny żyć w swoim
naturalnym środowisku. Do ZOO jeszcze jestem w stanie się przekonać, bo
niektóre chronią zwierzęta i z czasem wypuszczają je na wolność. Ale
cyrk? Jak ktoś chce robić z siebie błazna, proszę bardzo, ale to nie jest
miejsce do trzymania zwierząt.
87. Muzyka klasyczna. Lubisz? Słuchasz? Jacy kompozytorzy należą do
Twoich ulubionych, kogo podziwiasz i szanujesz?
Jestem metalową duszą, że tak
się wyrażę. Kocham muzykę, zwłaszcza gothic, metal symfoniczny i odmiany
rocka. Zwłaszcza zespoły metalowe lubią sięgać i nawiązywać do brzmienia
muzyki klasycznej. Mam wielki szacunek do wszelakich przedstawicieli tej
kategorii, bo wiem, że to na ich twórczości powstały moje najukochańsze
zespoły. I chociaż czystej muzyki klasycznej słucham bardzo rzadko,
mogłabym w tym miejscu ukłonić się chociażby Zbigniewowi Preisnerowi, o Mozarcie
nie wspominając – zwłaszcza za chwytający za serce utwór „Lacrymosa” (z łaciny –
„pełny łez”), który posłużył za bazę do jednej z piosenek mojego kochanego
Evanescence o tym samym tytule. Efekt prezentuje się następująco:
88. Jest jakaś grupa etniczna, która wzbudza w Tobie największe
zainteresowanie? Jeśli tak, to jaka i co Cię w niej najbardziej
interesuje?
Ludzie
jak ludzie. Nie mam zbyt wielkiej styczności z innymi grupami etnicznymi,
żadna też nie wydaje mi się wyjątkowa. Jeśli już, prędzej wymieniłabym kilka
nieprzyjemnych sytuacji związanych z tematem, ale wydają mi się tak
nieistotne, że tak naprawdę nie mają dla mnie znaczenia.
89. Honor i odwaga to cechy które musimy nabyć? Dorosnąć do nich?
Czy jak ktoś ich nie posiada to już nie nabędzie? Jak sądzisz?
Według
mnie do wszystkiego trzeba dorosnąć. Z kolei odwagę i honor można
równie łatwo zdobyć, co i stracić. Oczywiście problem może pojawić się z odzyskaniem
ich w „nienaruszonym stanie”, jeśli zdarzyło się zawieść – zwłaszcza
poważniejsze błędy pozostawiają ślady. Również to, że ktoś wcześnie nie
zachowywał się honorowo czy odważnie nie oznacza, że kiedy przyjdzie odpowiedni
moment, nie znacznie przejawiać tych cech. Człowiek jest w stanie się
zmienić, zresztą wszystko tak naprawdę zależy od okoliczności.
90. Posiadasz jakieś znaki szczególne (jeśli mowa o wyglądzie czy
zachowaniu)?
Osobiście powiedziałabym, że
nie. Za to moja mama uważa, że czasami spojrzeniem potrafię wręcz przerazić,
jeśli ktoś mnie zdenerwuje, więc może coś w tym jest :D A zachowanie?
Nie wiem czy można to uznać za znak szczególny, ale podobno jestem zbyt poważna
jak na swój wiek – pozornie zimna, obojętna, cicha i bardzo, ale to bardzo
cierpliwa. Hm, to tym bardziej brzmi jak ja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz